Nie zakładam, że masz dwanaście problemów, które trzeba „naprawić”. I nie będziemy wymyślać tematów tylko dlatego, że w kalendarzu zostały kolejne spotkania.
Proces daje nam czas i przestrzeń, żeby nie próbować upchnąć całej historii w jednej sesji.
Pracujemy z tym, co na danym etapie rzeczywiście wpływa na Twoje życie.
Jeden temat może odsłonić kolejny, coś może przestać mieć znaczenie, a coś innego stać się ważniejsze.
A jeśli była relacja przestanie zajmować tyle miejsca? Świetnie. Właśnie o to chodzi.
Wtedy możemy wykorzystać kolejne spotkania na to, co chcesz zbudować dalej — mocniejsze granice, zaufanie do siebie, decyzje, nowe relacje, plany i życie, na które wcześniej brakowało Ci przestrzeni.
Najpierw robimy miejsce. Potem decydujesz, czym chcesz je wypełnić.